Posty

Objawianie i medytacja...

Obraz
Trochę mnie tu nie było. Ale w końcu mamy karnawał. Nie można siedzieć ciągle przed komputerem. Niemniej na prośbę pewnej miłej osoby jestem. Z tym karnawałem to nie do końca tak jak niektórzy myślą. Właśnie próbuję całkiem karnawałowo rozgryźć jednego z ważniejszych teologów katolickich, który wśród swoich wszechstronnych zainteresowań nie przeoczył także zagadnienia medytacji chrześcijańskiej próbując odpowiedzieć na pytanie nie tylko o sposób i treść, ale nad wszystko o jej przyczynę (punkt wyjścia) i cel (punkt dojścia). Mam na myśli niejakiego H. U. von Balthasara - nieżyjącego już szwajcarskiego teologa i duchownego, którego książki nadal pozostają wielką inspiracją do głębokich przemyśleń.Wśród ważniejszych tytułów, które wyszły spod jego ręki i które z całego serca polecam (choć to nie zawsze łatwa teologia i chyba nie zawsze nadaje się do czytania do poduszki): Teologia misterium paschalnego , Burzenie bastionów , Chrześcijanin i lęk , Modlitwa i kontemplacja. To tylko niekt...

Modlitwa jak skała...

Obraz
Ewangelia, którą przywołują dzisiejsze czytania mszalne opowiada o tym jak pierwsi zwolennicy Chrystusa, wcześniej uczniowie Jana Chrzciciela zainteresowali się Jego osobą i jak rozpoznali w Nim oczekiwanego Mesjasza. Nie mam wątpliwości co do tego, że każdy, kto prowadzi życie duchowe na pewnym poziomie wpisuje się w ów szereg osób mniej lub bardziej zainteresowanych Chrystusem. To czy owo zainteresowanie jest mniejsze czy większe pokazuje właśnie poziom życia duchowego, będący dla mnie najlepszym obrazem i miernikiem zażyłości z Jezusem. Ale z tej dzisiejszej Ewangelii [por. J 1,35-42] płynie jeszcze jedna ważna nauka. Jest nią uświadomienie sobie, że poznawanie Chrystusa nigdy się nie kończy. Powiedział ktoś, że poznanie Boga rodzi pychę, poznanie zaś człowieka rodzi rozpacz. Tymczasem nie mam wątpliwości, że w pychę wbijają się jedynie ci, którzy twierdzą, że poznali już wystarczająco Boga i że wiedzą czego się mogą po Nim spodziewać. Wbrew pozorom takich ludzi nie brakuje. Ale s...

Noworocznie

Obraz
Znów dawno mnie tu nie było. A tyle rzeczy się dokonało. Koniec starego roku. Początek nowego... W tym czasie drogi wielu osób prowadziły do Rotterdamu. Lubię atmosferę tych modlitewnych spotkań. I nie tylko dlatego, że mają aspekt ekumeniczny. Myślę, że jest w nich coś z doświadczenia medytacji. I to w dosłownym tego słowa znaczeniu. CISZA... MODLITWA SŁOWEM BOŻYM... POCZUCIE WSPÓLNOTY I JEDNOŚCI... OTWARTOŚĆ... To niesamowite doświadczyć tego szczególnego rodzaju ekumenizmu, gdzie siedzą obok siebie osoby reprezentujące różne wyznania, choć tę samą wiarę, bez uprzedzeń, w otwartości na drugiego, który jest bratem lub siostrą podążającą tą samą Drogą wiary, choć może nieco innym szlakiem na szczyt, gdzie ostatecznie i tak będziemy wszyscy jedno. Ci młodzi ludzie, spotykający się wspólnie na modlitwie i w radości reprezentując w ten sposób nową świadomość stającą w konfrontacji do świata. To także nowy sposób patrzenia na siebie, który wydaje się tak daleki od mentalności XX wi...

Modlitwa głębi

Obraz
Zaglądam tu od paru dni i nic... Jakby autor zapadł się pod ziemię. Powodów może być wiele, ale znając autora mniemam, że teym razem jest to jeden z najbardziej prozaicznych powodów - lenistwo.  Cóż, na usprawiedliwienie autora mogę jedynie przywołać pewną teorię, z którą zapewne nie wszyscy czytelnicy tego bloga się zgodzą, ale liczę i tak na głosy większości podzielających przekonanie, że lenistwo nie musi być wadą a może być nawet cnotą, gdyż płynie z wiary w przeznaczenie. Ciekawe czy podpisała by się pod tym duchowość nieautorytarna. Wszak to bardzo praktyczna teoria. Ale przejdźmy do rzeczy. W naszej chrześcijańskiej, dwudziestowiekowej tradycji wypracowano wiele wspaniałych metod modlitwy. Każdy chrześcijanin może czerpać nie tylko ze swojej tradycji lecz także z innych czyli katolik z prawosławnej, protestant z katolickiej i może to czynić bez poczucia, że "zdradza" swoje własne wyznanie. Od kilku lat pracując w dziele ekumenizmu to właśnie w tym dzielenie się różn...

Łamiąc się opłatkiem

Obraz
Czekając, kiedy wzejdzie wigilijna gwiazda, Do wpół zmarzniętej szyby przywarł chłopiec mały. Patrzył - zimowe ptaki wracały do gniazda, Jakby tego wieczoru też świętować chciały. Niegdyś gwiazda z Betlejem mędrców prowadziła, Dziś znak daje, by zasiąść do świętej wieczerzy, By krucha biel opłatka skłóconych godziła, A w sercu znów zamieszkał Ten, co "w żłobie leży". Dla tych, co żyli dawniej, co będą w przyszłości, I dla nas, byśmy w każdym dostrzegali brata, Odwieczny Bóg w Dziecięciu zesłał znak miłości, Przemieniając oblicze człowieka i świata. Łamiąc się tego wieczora duchowo opłatkiem z Wami wszystkimi, którzy tu zaglądacie  pragnę życzyć, aby Nowonarodzony Chrystus przyniósł Wam swoje światło rozświetlające drogi Waszej codzienności a każdy Wasz dzień napełnił swoją łaską i błogosławieństwem, wlewając w serca głęboki pokój i ufność. Radosnych i błogosławionych świąt.

the end of Advent

Obraz
Wczoraj wieczorem po raz pierwszy poczułem zmęczenie. To znak, że czas Adwentu dobiega końca, bo dnie coraz krόtsze, niebo szare. A to wszystko, to zapowiedź, że zbliża się najdłuższa i najświętsza noc roku. Noc wigilijna. Poczta (dziś często elektroniczna) przynosi życzenia z całego świata od przyjaciόł, kolegόw a także mniej znanych osób. Boże Narodzenie tuż, tuż. Dla wielu z nas ze wszystkich dni roku najważniejsza była i jest Wigilia. Mistyka wigilijnej wieczerzy, uroda i zapach choinki, tajemniczość nocy, najdłuższej w roku, delikatne , migające płomienie świec, aromat siana pod śnieżnobiałym obrusem tworzą ten z niczym nieporόwnywalny klimat. Sceneria i obrzędowość Wigilii głęboko zapadają w świadomość. Trwają w nas… Boże Narodzenie to dla wielu czas refleksji, osobistych wspomnień, powrotów do przeszłości. Każdy miewa takie chwile, niektórzy chowają je głęboko w sobie, inni potrafią wyrazić je słowami. Na początku było Słowo . Na ten temat napisano wiele prac teologiczn...

Powrót do tematyki medytacyjnej

Obraz
Ten blog miał zasadniczo służyć jako pomoc dla tych, którzy podejmują codzienną, wytrwałą praktykę medytacji. Mimo iż wiele różnych wpisów i dygresji powodowanych moją próżnością odbiega od zasadniczego tematu, to jednak pragnę wciąż pisząc tutaj wracać do tego, co jest zasadniczym tematem zamieszczanych tutaj refleksji i poniekąd sensem tego bloga.A ponieważ Adwent, to czas, w którym szczególnie mocno wybrzmiewa wezwanie do nawrócenia, wracam również do tematyki medytacji czyniąc zadość tym, którzy takich treści tutaj przede wszystkim szukają. Abba Serafin porównuje modlitwę do postawy ptaka, który śpiewając, czyni to bezinteresownie na chwale Stwórcy. Często jest tak, że naszą modlitwę traktujemy interesownie. Czegoś oczekujemy od Boga w zamian. Może nawet podświadomie. Gdy staję na modlitwie, zawsze spodziewam się jeśli już nie konkretnego wypełnienia moich pragnień, to przynajmniej łaski, którą Bóg da mi w zamian za to, że się modlę. Tymczasem św. Jan Kasjan zachęca: „ Stawaj...