Posty

Między teraźniejszością a nieuchwytnością

Obraz
Sezon ekumeniczny zwany w stolicy żartobliwie "karnawałem ekumenicznym" wciągnął mnie na dobre. Wciąż jestem w rozjazdach, żeby zatem zaznaczyć swoją pamięć o tych, którzy tu zaglądają obiecałem sobie, że wreszcie dzisiaj tu będę. Sądzę, że to zabieganie jest dobrym sprawdzianem dla uważności, w którą wdraża medytacja. I nie mam wątpliwości, że to właśnie codzienna praktyka medytacji pozwala mi przetrwać takie momenty zabiegania, stając się chwilą oddechu. Medytacja pozwala mi także zatrzymać się w tym zabieganiu i wniknąć głęboko w to, co dzieje się wokół. Myślę, że w doświadczeniu ekumenizmu ma to także niebagatelne znaczenie. Sprawia, że te spotkania są czymś więcej niż tylko formalnymi spotkaniami i pozwala doświadczyć prawdziwej jedności, która możliwa jest na głębszym poziomie. Ale medytacja powoduje coś jeszcze - uwalnia od wpływu różnych uwarunkowań płynących z naszego sposobu myślenia, od niedobrych uczuć, które w ciągu wieków ale także i dzisiaj stają się zarzewi...

Chrzest i medytacja

Obraz
Obchodzimy dzisiaj Święto Chrztu Pańskiego. Może zatem na początku Quiz. Czy pamiętasz datę swojego chrztu? To ciekawe, że większość chrześcijan nie pamięta daty, która z punktu widzenia wiary jest wydarzeniem niezwykłe ważnym. Przecież to tak naprawdę nasze drugie urodziny. I spoglądając na nie z perspektywy wieczności nie wiem czy nie ważniejsze?... Wielu mistrzów medytacji mówi o niej jako o zanurzeniu się w miłującą obecność Boga. Tymczasem nasza - chrześcijańska - medytacji nie była by tym czym jest, nie byłaby zanurzeniem w tak dosłownym i pełnym wymiarze, gdyby nie właśnie chrzest. To, że dzisiaj możemy tak skutecznie zanurzać się w Bożą miłość i obecność jest owocem tego, że Bóg zechciał nas sam wcześniej w nią zanurzyć przez sakrament chrztu. Sakrament, który jest najpełniejszym zanurzeniem w Tajemnicę Chrystusa Zbawiciela jakie możemy osiągnąć. To zanurzenie w Tajemnicę Jego śmierci i zmartwychwstania. Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić (Mt 11,...

Objawianie i medytacja...

Obraz
Trochę mnie tu nie było. Ale w końcu mamy karnawał. Nie można siedzieć ciągle przed komputerem. Niemniej na prośbę pewnej miłej osoby jestem. Z tym karnawałem to nie do końca tak jak niektórzy myślą. Właśnie próbuję całkiem karnawałowo rozgryźć jednego z ważniejszych teologów katolickich, który wśród swoich wszechstronnych zainteresowań nie przeoczył także zagadnienia medytacji chrześcijańskiej próbując odpowiedzieć na pytanie nie tylko o sposób i treść, ale nad wszystko o jej przyczynę (punkt wyjścia) i cel (punkt dojścia). Mam na myśli niejakiego H. U. von Balthasara - nieżyjącego już szwajcarskiego teologa i duchownego, którego książki nadal pozostają wielką inspiracją do głębokich przemyśleń.Wśród ważniejszych tytułów, które wyszły spod jego ręki i które z całego serca polecam (choć to nie zawsze łatwa teologia i chyba nie zawsze nadaje się do czytania do poduszki): Teologia misterium paschalnego , Burzenie bastionów , Chrześcijanin i lęk , Modlitwa i kontemplacja. To tylko niekt...

Modlitwa jak skała...

Obraz
Ewangelia, którą przywołują dzisiejsze czytania mszalne opowiada o tym jak pierwsi zwolennicy Chrystusa, wcześniej uczniowie Jana Chrzciciela zainteresowali się Jego osobą i jak rozpoznali w Nim oczekiwanego Mesjasza. Nie mam wątpliwości co do tego, że każdy, kto prowadzi życie duchowe na pewnym poziomie wpisuje się w ów szereg osób mniej lub bardziej zainteresowanych Chrystusem. To czy owo zainteresowanie jest mniejsze czy większe pokazuje właśnie poziom życia duchowego, będący dla mnie najlepszym obrazem i miernikiem zażyłości z Jezusem. Ale z tej dzisiejszej Ewangelii [por. J 1,35-42] płynie jeszcze jedna ważna nauka. Jest nią uświadomienie sobie, że poznawanie Chrystusa nigdy się nie kończy. Powiedział ktoś, że poznanie Boga rodzi pychę, poznanie zaś człowieka rodzi rozpacz. Tymczasem nie mam wątpliwości, że w pychę wbijają się jedynie ci, którzy twierdzą, że poznali już wystarczająco Boga i że wiedzą czego się mogą po Nim spodziewać. Wbrew pozorom takich ludzi nie brakuje. Ale s...

Noworocznie

Obraz
Znów dawno mnie tu nie było. A tyle rzeczy się dokonało. Koniec starego roku. Początek nowego... W tym czasie drogi wielu osób prowadziły do Rotterdamu. Lubię atmosferę tych modlitewnych spotkań. I nie tylko dlatego, że mają aspekt ekumeniczny. Myślę, że jest w nich coś z doświadczenia medytacji. I to w dosłownym tego słowa znaczeniu. CISZA... MODLITWA SŁOWEM BOŻYM... POCZUCIE WSPÓLNOTY I JEDNOŚCI... OTWARTOŚĆ... To niesamowite doświadczyć tego szczególnego rodzaju ekumenizmu, gdzie siedzą obok siebie osoby reprezentujące różne wyznania, choć tę samą wiarę, bez uprzedzeń, w otwartości na drugiego, który jest bratem lub siostrą podążającą tą samą Drogą wiary, choć może nieco innym szlakiem na szczyt, gdzie ostatecznie i tak będziemy wszyscy jedno. Ci młodzi ludzie, spotykający się wspólnie na modlitwie i w radości reprezentując w ten sposób nową świadomość stającą w konfrontacji do świata. To także nowy sposób patrzenia na siebie, który wydaje się tak daleki od mentalności XX wi...

Modlitwa głębi

Obraz
Zaglądam tu od paru dni i nic... Jakby autor zapadł się pod ziemię. Powodów może być wiele, ale znając autora mniemam, że teym razem jest to jeden z najbardziej prozaicznych powodów - lenistwo.  Cóż, na usprawiedliwienie autora mogę jedynie przywołać pewną teorię, z którą zapewne nie wszyscy czytelnicy tego bloga się zgodzą, ale liczę i tak na głosy większości podzielających przekonanie, że lenistwo nie musi być wadą a może być nawet cnotą, gdyż płynie z wiary w przeznaczenie. Ciekawe czy podpisała by się pod tym duchowość nieautorytarna. Wszak to bardzo praktyczna teoria. Ale przejdźmy do rzeczy. W naszej chrześcijańskiej, dwudziestowiekowej tradycji wypracowano wiele wspaniałych metod modlitwy. Każdy chrześcijanin może czerpać nie tylko ze swojej tradycji lecz także z innych czyli katolik z prawosławnej, protestant z katolickiej i może to czynić bez poczucia, że "zdradza" swoje własne wyznanie. Od kilku lat pracując w dziele ekumenizmu to właśnie w tym dzielenie się różn...

Łamiąc się opłatkiem

Obraz
Czekając, kiedy wzejdzie wigilijna gwiazda, Do wpół zmarzniętej szyby przywarł chłopiec mały. Patrzył - zimowe ptaki wracały do gniazda, Jakby tego wieczoru też świętować chciały. Niegdyś gwiazda z Betlejem mędrców prowadziła, Dziś znak daje, by zasiąść do świętej wieczerzy, By krucha biel opłatka skłóconych godziła, A w sercu znów zamieszkał Ten, co "w żłobie leży". Dla tych, co żyli dawniej, co będą w przyszłości, I dla nas, byśmy w każdym dostrzegali brata, Odwieczny Bóg w Dziecięciu zesłał znak miłości, Przemieniając oblicze człowieka i świata. Łamiąc się tego wieczora duchowo opłatkiem z Wami wszystkimi, którzy tu zaglądacie  pragnę życzyć, aby Nowonarodzony Chrystus przyniósł Wam swoje światło rozświetlające drogi Waszej codzienności a każdy Wasz dzień napełnił swoją łaską i błogosławieństwem, wlewając w serca głęboki pokój i ufność. Radosnych i błogosławionych świąt.