Posty

Co wychodzi z człowieka?

Potem przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: "Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumiejcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. (…) Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!". (Mk 7,14-23) W swoim orędziu na obchodzony wczoraj Światowy Dzień Chorego papież Franciszek napisał m. in: „Kiedy Syn Boży wstąpił na krzyż, zniszczył samotność cierpienia i oświecił jego ciemności. W ten sposób stajemy przed tajemnicą miłości Boga względem nas, która napełnia nas nadzieją i odwagą: nadzieją, ponieważ w Bożym planie miłości, także noc cierpienia otwiera się na światło paschalne; a odwagą, by stawiać czoło wszelkim przeciwnościom w Jego towar...

Czy pamiętamy do czego jesteśmy wezwani?

Co sobie mogli pomyśleć Apostołowie, gdy usłyszeli z ust Jezusa, że są solą ziemi, albo że są światłem w ciemnościach? Normalny człowiek by powiedział, że to dotyczy kogo innego, a nie ich, zwyczajnych ludzi. Ale Apostołowie te słowa potraktowali bardzo poważnie a napisali je w Ewangelii już po zesłaniu Ducha Świętego, po doświadczeniu mocy Zmartwychwstałego, który działał w nich i przez nich. Wtedy już nie czuli się słabi. Nie wiem czy ktoś miał okazję zobaczyć solne skały, które ciągną się przez 10 kilometrów zachodniego wybrzeża Morza Martwego. Robią one na pielgrzymach wielkie wrażenie. Znajdują się w okolicy miejsca, zwanego po arabsku „Gebel Usdum”, co znaczy „Góra Sodomy”. Ustawiono je na pamiątkę wydarzeń opisanych w 19. rozdziale Księgi Rodzaju. Nazwa jednej ze skał, „Żona Lota”, nawiązuje do biblijnego opowiadania, w którym żona Lota obejrzała się i stała się słupem soli. Symbolika soli w języku Biblii i tradycji Wschodu jest bardzo bogata. Przede wszystkim jest to s...

Warto wiedzieć o co prosić

Kilka słów tytułem wprowadzenia do dzisiejszej, kolejnej z cyklu sobotnich sesji medytacyjnych, które udaje nam się z Bożą i ludzką pomocą systematycznie organizować. Król Salomon udał się do Gibeonu, aby tam złożyć ofiarę (…) W Gibeonie Pan ukazał się Salomonowi w nocy, we śnie. Wtedy rzekł Bóg: „Proś o to, co mam ci dać”. A Salomon odrzekł: „Tyś okazywał Twemu słudze Dawidowi, memu ojcu, wielką łaskę, bo postępował wobec Ciebie szczerze, sprawiedliwie i w prostocie serca. Ponadto zachowałeś dla niego tę wielką łaskę, że dałeś mu syna, zasiadającego na jego tronie po dziś dzień. Teraz więc, o Panie Boże mój, Tyś ustanowił królem Twego sługę w miejsce Dawida, mego ojca, a ja jestem bardzo młody. Brak mi doświadczenia. Ponadto Twój sługa jest pośród Twego ludu, któryś wybrał, ludu mnogiego, który nie da się zliczyć ani też spisać z powodu jego mnóstwa. Racz więc dać Twemu słudze serce pełne rozsądku do sądzenia Twego ludu i rozróżniania dobra i zła, bo któż zdoła sądzić ten lu...

Razem choć indywidualnie

Dzisiaj z racji wyjazdu Sióstr i Braci ze Wspólnot Jerozolimskich na rekolekcje i zamknięcia kościoła, gdzie co tydzień medytujemy i jak wspomniała w przesłanym e-mailu Monika dzisiaj wyjątkowo "medytujemy wtedy w domu ;)". Zachęcam gorąco, jeśli się uda, aby spróbować pomimo fizycznego "oddzielenia" usiąść razem (w swoich domach) o tej samej porze, co zwykle, czyli o godz. 19.30 na półgodzinną medytację. Ta "wspólna" godzina może stanowić pewnego rodzaju wyzwanie, ale może okazać się bardzo jednoczącym doświadczeniem. Pisząc te słowa chcę się odwołać do pewnego doświadczenia, jakie stało się moim udziałem w okresie studiów w Krakowie, gdzie stworzyliśmy wraz z kilkorgiem innych studentów grupę medytacyjną, która odwoływała się do nauki medytacji zaproponowanej przez znanego niemieckiego jezuitę o. Johannesa B. Lotza. Umówiliśmy się, że poza cotygodniowymi spotkaniami, gdy medytowaliśmy razem w jednym z krakowskich mieszkań, będziemy starali się siadać ...

Sens ofiarowania

Prawo Mojżeszowe nakazywało, aby czterdzieści dni po narodzinach pierwszego syna rodzice udali się do świątyni, w celu ofiarowania go Panu. Tak też postąpili Józef i Maryja. Ofiarowanie pierworodnego dziecka Panu nawiązywało do ocalenia pierworodnych synów Izraelitów w Egipcie. Ewangelie przykładają do tego wydarzenia wielką wagę, ponieważ łączyło się ono z ważnym objawieniem dotyczącym osoby Chrystusa, jakie dokonało się za sprawą świadectwa Symeona, który nazywa to maleńkie dziecko : światłością ludzi, chwałą Izraela i znakiem sprzeciwu. Dzisiejsze święto domaga się od nas zatrzymania się nad kilkoma aspektami, jakie ono ze sobą przynosi. Pierwszym jest bez wątpienia gest ofiarowania.  Ofiarowanie dziecka, czy dzieci Bogu, jakie dokonuje się za każdym razem, gdy przeżywamy chrzest jest zawsze początkiem drogi podczas której owo zawierzenie dziecka Bogu przez rodziców ma pomagać mu wzrastać w mądrości i łasce, a więc nie tylko intelektualnie, ale i duchowo. Zapytajmy co...

Medytacja – odpowiedź na wezwanie Chrystusa

Z Ewangelii według św. Marka (Mk 3, 31-35) Nadeszła Matka Jezusa i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: «Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie. Odpowiedział im: «Któż jest moją matką i którzy są braćmi?» I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto słucha słowa Bożego i wypełnia je, ten Mi jest bratem, siostrą i matką». Chrystus wykorzystuje każdą nadarzającą się okazję, żeby nauczać o rzeczywistości nowego Królestwa, które przynosi. Korzystając z obecności najbliższych, którzy chcą się z Nim spotkać rozszerza pojęcie bliskich mu osób i krewnych do wszystkich tych, którzy w swoim życiu pragną jak najlepiej wypełniać wolę Bożą. Byśmy jednak mogli to czynić i stawać się świadkami wiary, potrzeba, abyśmy pozwolili najpierw, aby zaszczepił w naszych sercach to, co jest źródłem tej woli i wiary – Słowo i przychodząca wraz z nim laskę. Medytacja sta...

Do kogo dzisiaj przyszedłby Syn Boży?

Jezus idzie nad Jezioro Galilejskie, by powołać uczniów i rozpocząć działalność publiczną. Wybiera prostych rybaków. Czytając tekst dzisiejszej Ewangelii zastanawiałem się: Do kogo dzisiaj przyszedłby Syn Boży? Może do dziennikarzy, żeby news o Dobrej Nowinie szybko się rozszedł? Chociaż nie, bo media lubią karmić się raczej złymi niż dobrymi wiadomościami. Poszedłby może tam, gdzie by się Go najmniej spodziewano: tam, gdzie nie przestrzega się zbytnio norm moralnych? W końcu jak sam lubił przypominać: Nie przyszedł do zdrowych, dobrych, postępujących moralnie, lecz do tych, którzy się źle mają… Czy dzisiaj znalazłoby się Dwunastu? Czy mieliby odwagę słuchać i iść za Nim? Pewnie tak, bo niejednokrotnie słyszeliśmy jak liderom współczesnych sekt łatwo było powołać swoich wyznawców i zmusić do porzucenia wszystkiego i pójścia z ich nauką. Jednak Chrystus nie potrzebuje dzisiaj powoływać dwunastu uczniów! Ma ich przecież we współczesnym świecie miliony. Blisko dwa miliardy ...