Posty

Codzienna medytacja - dom z którego wychodzimy w wędrówkę przez życie

Jezus zawołał Dwunastu, dał im moc i władzę nad wszystkimi złymi duchami i władzę leczenia chorób. I wysłał ich, aby głosili królestwo Boże i uzdrawiali chorych. Mówił do nich: „Nie bierzcie nic na drogę: ani laski, ani torby podróżnej, ani chleba, ani pieniędzy; nie miejcie też po dwie suknie. Gdy do jakiego domu wejdziecie, tam pozostańcie i stamtąd będziecie wychodzić. (…) Wyszli więc i chodzili po wsiach, głosząc Ewangelię i uzdrawiając wszędzie. Tak pomyślałem sobie czytając rano dzisiejszą Ewangelię, że w tym obrazie w jakimś sensie ukryte są także pewne wskazówki, które można by odnieść do praktyki medytacji. Jezus mówi:  „Nie bierzcie nic na drogę: ani laski, ani torby podróżnej, ani chleba, ani pieniędzy”. Droga medytacji, to droga ubóstwa. W naszym sposobie myślenia tkwi często pewna pokusa szukania zabezpieczeń, oparcia na własnych siłach i możliwościach – dotyczy ona także modlitwy. Pewną pokusą jakiej ulega nierzadko nasze fałszywe „ja” jest mieć nad wszystkim w n...

Dar darmo dany

Obraz
Zapytajmy, co tak zeźliło owych mężczyzn, którzy najdłużej pracowali w winnicy? Oburzyło ich to, że właściciel winnicy, który jest obrazem samego Boga był szczodry, okazał gest. Ale z tej szczodrości zdali sobie sprawę dopiero wtedy, gdy zaczęli porównywać się z tymi, którzy, ich zdaniem, nie zasługiwali na taką samą wypłatę. I tu jest właśnie pies pogrzebany. Tak częsta bowiem pokusa porównywania się z innymi jest zawsze zgubną pokusą, gdyż zawsze prowadzi do próżności lub zgorzknienia. Innej możliwości nie ma. Dlatego Chrystus tak bardzo przed nią przestrzega. Może inaczej spojrzeli byśmy na tę przypowieść, gdybyśmy uświadomili sobie, że jej przedmiotem wcale nie są zasady sprawiedliwości społecznej czy też prawa ekonomii, ani nawet nie normy moralności ewangelicznej, nakazujące hojność wobec ubogich i pokrzywdzonych przez los. Głównym tematem przypowieści o robotnikach w winnicy jest zbawienie, które jest symbolizowane przez ewangeliczny denar. Na tym bowiem polega ekonomia zba...

Najważniejsza jest miłość

Człowiek ciągle pyta: co jest w życiu najważniejsze, jakie wartości powinien wyznawać, jakim być w relacji z innymi? Przed takimi samymi pytaniami stanął i ten, który zapytał Jezusa: "Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?". Jezus odpowiedział: "Pierwsze jest: Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych" [Mk 12, 29-31[. Dlatego św. Paweł mógł z całym przekonaniem napisać, że:  „Najważniejsza jest miłość” [1 Kor 13,13]. Miłość Boga przenika nasze ludzkie życie. Ta miłość rozlana jest w naszych sercach przez Ducha Jezusa Chrystusa, który jest jej źródłem. "Tak bowiem Bóg umiłowałświat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miałżycie wieczne" [J 3, 16]. W tej wielkiej miłoś...

Matka Bolesna

To oczywiście nie przypadek, że wspomnienie Matki Bożej Bolesnej w kalendarzu liturgicznym przypada po święcie Podwyższenia Krzyża Świętego. Maryja bowiem uczy nas przyjęcia najwłaściwszej postawy wobec tajemnicy Chrystusowego Krzyża. Jedno z pierwszych doświadczeń, jakie narzuca się w postawie Maryi stojącej pod Krzyżem jest ból. W tym doświadczeniu wypełnia się przepowiednia Symeona, wypowiedziana do Maryi w dniu ofiarowania Jezusa w świątyni jerozolimskiej: "A Twoją dusze miecz przeniknie". I oczywiście nie dziwi nas ów ból przezywany przez Maryję, gdy na Krzyżu umiera jej Syn.  My jednak możemy także uczestniczyć w tym bólu, bowiem na mocy chrztu świętego, który jest owocem męki, śmierci i zmartwychwstania Mesjasza staliśmy się dziećmi Bożymi, przez co zostaliśmy włączeni także do rodziny Chrystusa, stając się Jego siostrami i braćmi. A zatem na Krzyżu umiera także ktoś bliski nam. Inną przyczyną tego bólu przeżywanego wraz z Maryją może być świadomość tego, że na ...

Prawda ukryta w znaku krzyża

W starożytnej kulturze śródziemnomorskiej śmierć na krzyżu była przejawem najbardziej haniebnej śmierci. Taki  sens krzyża przeniknął do biblijnych relacji opisujących zbawcze dzieło Jezusa Chrystusa. Nie każdy „zasługiwał” na krzyż. Nawet jeśli zasługiwał na śmierć, posługiwano się jeszcze innymi metodami przy egzekucji. Wedle rzymskiego prawa na krzyżu wieszano nie tyle skazanych na śmierć, co raczej wykluczonych z grona ludzi zasługujących na godną śmierć. Chodziło o podwójną karę. Liczył się nie tylko fizyczny ból, ale wymiar dodatkowej kary zyskiwało w tym przypadku odarcie skazańca z ludzkiej godności. Paradoksalnie, to właśnie ten znak Bóg wykorzystał do tego, aby objawić człowiekowi pełnię swojej miłości. To bowiem od tamtego krzyża, postawionego na rozkaz rzymskiego prokuratora – Poncjusza Piłata na wzgórzu Golgoty krzyż nabrał zupełnie innego znaczenia. Choć ci, którzy w tamto piątkowe południe, jedno z wielu podobnych do siebie przybijali do krzyża Jezusa Chrystusa ni...

Droga medytacji

W tradycji modlitwy monologicznej, którą o. John Main OSB odkrył u pierwszych Ojców Kościoła i którą wskazał jako duchową drogę, będącą odpowiedzią na potrzeby coraz większej rzeszy chrześcijan, którzy szukają współcześnie głębszego, bardziej duchowego wymiaru życia można wskazać kilka istotnych aspektów, jakie praktyka medytacji rozwija w człowieku medytującym.   Pierwszy z nich dotyczy nas samych. Każdy z nas po grzechu pierworodnym  nosi w sobie wewnętrzne rozdarcie. Św. Paweł był świadomy tego rozdarcia, mówiąc: "Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę - to właśnie czynię." (Rz 7,15). Powodem tego wedle wielu mistrzów życia duchowego jest brak kontaktu z samym sobą, którego jedna z przyczyn jest brak wyciszenia w naszym zabieganym życiu. Ten brak ciszy i wewnętrznej harmonii jest szczególnie widoczny we współczesnym świecie z wszechobecną telewizją, radiem i konsumpcjonizmem. Nie daje się nam sposobności, by prowadzi...

Modlitwa - termometr życia duchowego

Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie do Boga. Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których nazwał apostołami. Zeszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu, przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób. Także i ci, których dręczyły duchy nieczyste, doznawali uzdrowienia.   (Łk 6,12-18) „Pokaż mi jak się modlisz a powiem ci kim jesteś” – pisał o. Carlo Carretto – Mały Brat od Jezusa (duchowy uczeń o. Karol de Foucauld)  w swojej książce na temat modlitwy. Gdyby spoglądamy na Chrystusa nawet w tych nielicznych fragmentów przywoływanych przez ewangelistów, w których ukazują oni Jezusa pogrążonego w modlitwie, wiele możemy się o Nim dowiedzieć. Jako uczniowie Jezusa powinniśmy uczyć się właśnie z tego przyglądania się naszemu Mistrzowi, po to, aby móc Go naśladować. ...