Posty

Nadzieja płynąca z Krzyża

Obraz
Cierpienie fizyczne potrafi być wyniszczające. Często, zwłaszcza gdy jest owocem śmiertelnej choroby, prześladowania ze strony człowieka budzi lęk, wręcz paraliżuje, że nie uda się od niego uciec. Jeszcze gorsze potrafi być cierpienie w sferze psychicznej. Świadomość, która uzdalnia do przeżywania cierpienia na głębszym poziomie musi mieć swoje bolesne konsekwencje. Najtrudniejsze jednak, najbardziej rozdzierające są jednak cierpienia, które mają charakter duchowy. Ujawniają one dramat odwiecznego ścierania się dobra i zła, prawdy i fałszu, miłości i nienawiści.  Każdy, kto ma wrażliwe sumienie i żyje zjednoczony z Bogiem, pragnąc z całego serca pełnić Jego wolę bardziej niż inni potrafi całym sobą odczuwać ciężar duchowej walki, toczącej się zarówno na płaszczyźnie zewnętrznej, jak i wewnętrznej. To, co zło i grzech potrafi uczynić z człowiekiem możemy zobaczyć w dramacie Chrystusowego Krzyża.  Serce człowieka wrażliwego musi pękać z bólu, gdy zło w jakimkolwiek wymiar...

Eucharystia i kapłaństwo

Wielki Czwartek… Przeżywamy dzisiaj pamiątkę ustanowienia sakramentu Eucharystii. Ciało i Krew Chrystusa są bezcennym pokarmem teraz i na życie wieczne. Sakrament Eucharystii ściśle łączy się z sakramentem kapłaństwa… Choć mam świadomość, że nędznik ze mnie wielki i nie zasłużyłem na ten dar, to jednak Jezus Chrystus zechciał bez moich zasług - co przypomina mi każdy Exultet -  obdarzyć mnie darem kapłaństwa. Choć trochę uciekałem przez tym darem i przed powiedzeniem "tak", to jednak Bóg w swoim zaproszeniu raz skierowanym do człowieka pozostaje do końca wierny, nigdy się nie wycofuje i co najważniejsze dla nas, jest cierpliwy.  Dlatego mogę powiedzieć za Prorokiem Jeremiaszem: "Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i przemogłeś" [Jer 20, 7] Kiedyś, we wczesnej młodości dostałem od bliskiej mi osoby modlitwę o powołania z prośbą, abym ją odmawiał. I czyniłem to, zawsze jednak na końcu dodając, jako odpowiedź na odczuwany gdzieś na dn...

Medytacja i czas

Przymierze zawarte między Bogiem a człowiekiem jest nazywane w Biblii czasem Boga. Jest to czas określany przez działanie Boga oraz przez cel ku któremu zmierza człowiek, z którego historią czas jest nierozerwalnie związany. Patrząc z tej perspektywy zasadnicza postawą chrześcijanina wobec czasu jest uchwycenie „dziś” Boga, w naszym własnym „dziś”. Dzięki temu czas jaki przeżywamy przestaje się już jawić, jako tyran, który nas gna do przodu, zmuszając do tak typowego dla naszych czasów pośpiechu. Poprzez dostrzeżenie faktu, że nasz czas jest także czasem działania Boga mamy szansę przekształcenia naszej relacji w stosunku do czasu. Chodzi o to, abyśmy potrafili dostrzec w przeżywanym przez nas czasie, określanym jako nasza codzienność zaproszenie, które jest skierowane do nas przez Boga. Tym zaproszeniem, które Bóg do nas kieruje jest z jednej strony posłuszeństwo słowu Bożemu, które rozbrzmiewa dziś a z drugiej strony umiejętność rozeznawania konkretnych znaków czasu, przez które...

Rozrzutna miłość

Choć tematem przewodnim Niedzieli Palmowej jest zapowiedź męki i śmierci Chrystusa, ja chciałbym zatrzymać się na innym fragmencie dzisiejszej Ewangelii, który rozpoczyna dzisiejszą perykopę. Mam na myśli fragment opisujący zatrzymanie się Chrystusa wraz z uczniami zmierzającymi do Jerozolimy w domu jego przyjaciół: Marii, Marty i ich brata łazarza, wskrzeszonego przez Chrystusa. Ewangelista opisuje hojny gest Marii, polegający na wylaniu na głowę Jezusa funta nardowego olejku. Gest ten oburzył niektórych, zwłaszcza Judasza z powodu wielkiej rozrzutności Marii. I rzeczywiście koszt jedno funtowego flakonu olejku nardowego wynosił około trzystu denarów, co w czasach Jezusa odpowiadało przeciętnemu rocznemu zarobkowi robotnika. Tym bardziej, że tego rodzaju pachnidła nie były potrzebne ani do życia ani dla zdrowia, gest taki zatem słusznie mógł być uznany za pewien luksus. Aby jednak zrozumieć głęboka wymowę tego, co stało się w domu Łazarza, trzeba na to wydarzenie popatrzeć sercem...

Prawdziwe owoce modlitwy rodzą się w sercu

Anioł rzekł do Maryi: „ […] Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł jej odpowiedział: „Duch święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym […]. Na to rzekła Maryja: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa”. Wtedy odszedł od Niej anioł. Czytając wczoraj wieczorem ten fragment Ewangelii pomyślałem sobie, że człowiekowi medytującemu wszystko kojarzy się z medytacją. Dla mnie bowiem ta scena ewangeliczna jest pięknym obrazem tego, co robi w nas medytacja. W tej scenie mamy bowiem Boga, który wypowiada swoje Słowo (poprzez Archanioła), mamy człowieka (w tym przypadku Maryję), który przyjmuje to słowo w swoim s...

Miłość, która pociąga

Dzisiejsza Ewangelia opowiada o pielgrzymach – Grekach, Żydach mieszkających w diasporze, czyli poza granicami Palestyny, o poganach, którzy zwracają się z prośba do Filipa: „Panie, chcemy zobaczyć Jezusa!”. Filip przedstawia tę prośbę Andrzejowi. Idą razem do Jezusa przedstawiają prośbę i następuje dość długa przemowa Jezusa. Do kogo ona jest skierowana? Do Greków, do Żydów, do pogan, czy do Apostołów, a może i do wszystkich! Co takiego Jezus mówi? Jeżeli wczytamy się w tekst zrozumiemy, że jest to wprowadzenie w Jego mękę i śmierć, gdyż właśnie w niej najpełniej wyrazi się miłość Jezusa do człowieka. „A Ja, gdy nad ziemię zostanę wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie”. Co ma największą moc przyciągania? Odpowiedź jest jedna: Miłość! Wezwaniem dzisiejszej Ewangelii jest odkrycie miłości Chrystusa, miłości, która najpełniej wyrazi się na krzyżu, w oddaniu życia. W Internecie znalazłem kiedyś historię 6-letniej dziewczynki, która wystąpiła w konkursie, w którym można było...

Wybory

Życie to nieustanna propozycja dobrego ducha i złego. Wybieram między dewizą złego: mam, znaczę, mogę, a propozycją Boga: miłosierdzie, ubóstwo, pokora. Każdy wybór ma swoje konsekwencje zarówno w teraźniejszości jak i w przyszłości. Jednak aby nie karmić naszej pychy warto pamiętać, że wybór dobra to moja wygrana w walce, którą ostatecznie nie ja toczę. To walka pomiędzy Bogiem a złym duchem. Walka o mnie. Ocalenie jest w modlitwie, bo bez Boga nie ma zwycięstwa. Ale jeśli zwyciężam nie ja, ale Chrystus we mnie.