Posty

Zawalczyć o czas na modlitwę

Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: „Wszyscy Cię szukają”. Lecz On rzekł do nich: „Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem”. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy . (Mk 1,37-39) Modlitwa… Dla jednych to strata czasu Dla innych szansa na sensowne przeżywanie kolejnych dni przenikniętych modlitwą. Istnieje dzisiaj potężna presja nawarstwiających się zajęć, która spycha modlitwę na margines życia lub całkowicie ją unicestwia. Zwykle usprawiedliwiamy się codziennym zabieganiem. Ale problem jest znacznie głębszy niż zwykłe codzienne zabieganie. Zapominamy o tym, że nasze życie ma dwa poziomy: fizyczny (doczesny) i duchowy (wieczny). Niewidzialne moce zła nie chcą dopuścić, aby człowiek stawał w obecności Boga, aby się modlił. Dlatego przez całe życie mus...

Święto Chrztu Pańskiego

Obraz
W pierwszej części dzisiejszej Ewangelii słyszymy zapowiedź Jana Chrzciciela dotyczącą Mesjasza. Druga jej część mówi już o wypełnieniu obietnicy: Chrystus rozpoczyna swoją działalność. To, co zaskakuje, to ogromna pokora Jana, którego rolą było przygotowanie miejsca „mocniejszemu od niego”. Nigdy nie pozwolił sobie, aby swoją osobą przysłonić Jezusa - Mesjasza przynoszącego Boga, który stając się jednym z nas chce odsłonić przed człowiekiem całą prawdę o sobie. Moglibyśmy zapytać jednak: Dlaczego Jezus także przyjął chrzest, choć przecież symbolizował on chęć nawrócenia i zerwania z grzechem, którego Chrystus nie miał? Otóż czyniąc tak potwierdził prawdziwość misji Jana Chrzciciela. Ale jednocześnie jest to gest uniżenia się Boga, którego moc objawiła się w słabości. Jest to gest mający nam ukazać pełnię pokory Boga. A wszystko to z miłości do człowieka. Czy potrafimy ją docenić? Mesjasz ustawił się do kolejki z grzesznikami pragnącymi oczyszczenia. To znak Bożego miłosierdzia! B...

Epifania

Obraz
Ludzie szukają ludzi. Niektórzy pokonują duże odległości, podejmują wiele trudności i niewygód, aby móc spotkać się z kimś dla nich ważnym. Podobnie postępowali Mędrcy ze Wschodu, których spotykamy na kartach dzisiejszej Ewangelii. Nazwano ich w późniejszym czasie Królami, nawet nadano im imiona. Niektóre tradycje mówią nawet o wystawieniu im po śmierci wspaniałych grobowców. Jedno jest pewne. Byli bardzo konsekwentni w szukaniu Mesjasza, żadne przeszkody nie przerwały ich przedsięwzięcia. Podążali wytrwale za gwiazdą, która ich prowadziła. Przybywszy na oczekiwane z utęsknieniem miejsce zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją.  A  dary które ofiarowali były jedynie symbolem otwartości ich serc i umysłów, które pomimo pozorów ubogiej scenerii pozwoliły im rozpoznać królewską i boską godność tego Dziecięcia. Spotkanie Mędrców ze Świętą Rodziną było wydarzeniem pełnym serdeczności i miłości. Oto spełniła się tęsknota, którą nosili w swoich sercach. Droga Mędrców jest dla n...

Na początku powinno być Słowo... Ale czy jest?

Liturgia Słowa zaprasza nas do ponownego pochylenia się nad treścią  Prologu   Ewangelii św. Jana. Jan pisze, że to, co jest na początku, jest najważniejsze, jest fundamentalne.  Na początku było Słowo .  Słowo, które było u Boga i było Bogiem.  Początkiem, czyli źródłem wszystkiego jest Bóg.  Jest początkiem czasu, stworzenia, początkiem naszego życia… Ten, kto z Nim zaczyna, ten może być spokojny o wszystko, czyli o przyszłość. Na początku jest Słowo Boga. Dobrze byłoby, gdyby było Ono także na początku każdego  naszego dnia, na początku nowego roku, u początku każdej podejmowanej przez nas decyzji, naszego  myślenia czy naszej rozmowy z kimś… Czy to aż tak wiele? Jakże inaczej wyglądałoby wiele naszych decyzji, relacji, rozmów, gdyby na ich początku było Słowo Boga… Ale czy jest!? Mamy początek roku i doskonale się składa, że Bóg nam przypomina o wadze swojego Słowa naszym życiu. Nikt nie może twierdzić, że naprawdę spotkał Jezusa, że za N...

Nowy Rok z Bogurodzicą - Matką Miłosierdzia

Obraz
Koniec starego i początek nowego roku wymusza na nas jakieś podsumowanie, nakreślenie planów na nadchodzący rok. Nierzadko zastanawiamy się nad celowością tego, co robimy, nad sensem życia i istnienia. Szukając swego celu, tej gwiazdki, do której zmierzamy, staramy się zaplanować sobie drogę, po której mamy przejść przez życie. Nie bierzemy jednak często pod uwagę, iż poza nami jest Ktoś, kto pragnie nam pokazać drogę najlepszą. Czasami zapominamy, iż Bóg ma swój plan i że w ten plan także wpisane jest nasze życie. Bóg jest Miłością, a zatem plan Boży jest planem Miłości. Ale uwzględnia on zarówno nasze jasne jak i ciemne strony: naszą miłość, nasze starania, ale i naszą niewierność, przewrotność, naszą buntowniczość wobec planów Bożych? Pan Bóg jednak na szczęście nie zraża się naszymi słabościami. Jesteśmy Dziećmi Bożymi a On traktuje nas zawsze jak cierpliwy i kochający Ojciec. Uwiązani w kieracie pracy, obowiązków nieraz postępujemy bezmyślnie, nie zastanawiając się nad skut...

Ostatni dzień roku...

Ostatni dzień roku… To zawsze pewien symbol przemijania... Z perspektywy wiary możemy się cieszyć (przynajmniej niektórzy), że jesteśmy o krok bliżej wieczności. Pierwsi chrześcijanie czyniąc swoją codzienną modlitwą wezwanie "Marana tha" - Przyjdź, Panie, żyli w tym nieustannym oczekiwaniu na koniec, na chwilę przejścia do upragnionej pełni życia z Bogiem w wieczności. To jak ktoś przeżywa przemijanie jest doskonałym sprawdzianem wiary i nadziei, jaką zwłaszcza, jako lidzie wiary powinniśmy nieść w sobie. Niestety dla wielu ludzi, także wierzących zasadniczym punktem odniesienia jest tylko doczesna rzeczywistość i nic więcej...  Gdy człowiek nie otwiera się na Boże Światło, wtedy łatwo staje się niewolnikiem lęku przed śmiercią. I trudno się temu dziwić, wszak bez Boga wszelki „definitywny koniec” wywołuje uczucie zagubienia, lęku, wręcz paniki. Dlatego temat śmierci wydaje się dzisiaj tak niepopularny. Niestety tak łatwo dać się zwieść współczesnej filozofii przekonują...

Nazaret - szkoła milczenia, modlitwy i wdzięczności

Obraz
Nazaret, z domem Józefa i Maryi jest szkołą, która uczy nas lepiej pojmować życie Jezusa: jest szkołą rozumienia Ewangelii.  To czego uczy nas szczególnie dom Świętej Rodziny to patrzeć, słuchać, rozważać i przenikać głębokie i tajemne znaczenie tego bardzo prostego, pokornego i jakże pięknego objawienia się Boga. Prostota sposobu, w jaki Bóg mówi nam o sobie wydaje się niewiarygodna, wręcz gorsząca. Może dlatego była i jest tak trudna do przyjęcia przez niektórych. Burzy bowiem ich wyobrażenie o Bogu i o tym jak i w jakich okolicznościach powinien się On objawiać.   Może jednak ta prostota ma sens, bo dzięki niej okazuje się, że naśladowanie Chrystusa jest w zasięgu naszych możliwości. Dzięki tej prostocie jest nam też dane lepsze zrozumienie, kim jest Chrystus. Nazaret i dom Świętej Rodzony zaprasza się do zatrzymania i do refleksji nad tym, co stanowiło ramy pobytu Boga wśród nas: miejsca, czasu, zwyczajów, języka, praktyk religijnych, słowem, tego wszystkiego, czym si...