Posty

Maryja i duchowość serca

Gdy mówimy MATKA BOŻA CZĘSTOCHOWSKA nasze myśli biegną natychmiast do znanej nam wszystkim ikony z Jasnej Góry. Obraz "Czarnej Madonny" to chyba najsłynniejszy wizerunek Matki Bożej w Polsce. Historia związała go nie tylko z dziejami Kościoła w Polsce, ale także z burzliwymi wydarzeniami politycznymi i społecznymi. Był świadkiem upadków i powstań, lęków i nadziei, spraw grzesznych i świętych. Dla pielgrzymujących na Jasną Górę jest celem wielodniowej wędrówki. Zapytani, gdzie wędrują, odpowiadają bez wahania: "do Mamy". Zostawmy jednak nieco na boku burzliwą historię jasnogórskiej ikony, po to, aby skupić się na głębokiej teologii, jaka on nam przekazuje. Jest to przede wszystkim teologia miłości, teologia serca. Obraz matki tulącej do piersi swoje dziecko to jedno z piękniejszych przedstawień miłości, tej bazującej na łączności krwi, ale i uczucia tak przecież koniecznego dla normalnego wzrostu każdego człowieka. Pewnie dlatego też nie bez przyczyny Dzieciąt...

Panie, skąd mnie znasz?

Jezus zobaczył Natanaela, jak zbliża się do Niego, i tak o nim powiedział: "Oto szczery Izraelita, w nim nie ma podstępu".  Natanael zapytał Go: "Skąd mnie znasz?" Jezus odpowiadając rzekł mu: "Widziałem ciebie pod figowcem, nim cię Filip zawołał".  Na to Natanael powiedział: "Rabbi, Ty jesteś Synem Boga, Ty Królem jesteś Izraela!" [J 1, 48-50] Jedno zdanie Jezusa wystarczyło, żeby Natanael (Bartłomiej) wyzbył się wszelkich wątpliwości i zobaczył w Jezusie obiecanego Mesjasza. To zdanie było wskazaniem na wiedzę, którą według Bartłomieja mógł posiadać jedynie Bóg. Jednym z przymiotów Boga jest to, że wie o wszystkim - zna doskonale każdego z nas. Zna nasze błędy i złe czyny, nawet te najbardziej ukryte. Zna jednak także całe dobro, które w nas jest. To właśnie z tego powodu św. Paweł w Liście do Koryntian przestrzega nas przed zbyt pochopnym osądzaniem nie tylko innych, ale i samych siebie: "Mnie zaś najmniej zależy na tym, czy będę o...

Lekcja pokory

„Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom i rzucić psom” [Mt 15,26] Wydarzenie opisane w dzisiejszej Ewangelii wydaje się zupełnie nie pasować do portretu Jezusa, do którego przywykliśmy. Czy to bowiem możliwe, że Jezus, który tyle razy uzdrawiał i pochylał się nad niedolą ludzką, w tym przypadku zdaje się nie słyszeć wołania matki, która błaga o pomoc dla swojej ciężko nękanej przez złego ducha córki? Dlaczego, gdy już kobiecie kananejskiej udało się zbliżyć do Jezusa i przyciągnąć Jego uwagę, w odpowiedzi na swoją prośbę słyszy szorstkie i odpychające słowa: „Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać psom.” Owszem, można z przymrużeniem stwierdzić, że pies to bardzo wierne i pożyteczne stworzenie. Nawet nazwa jednego z bardziej znanych i popularnych zakonów, jakim są dominikanie w dosłownym tłumaczeniu brzmi: „Pańskie psy”. Ale stwierdzenie Jezusa nie ma w sobie nic z żartów. Dla kobiety kananejskiej nie był to komplement a raczej poważny próg, przez który musiała przebrnąć j...

Wiara i zwątpienie

  Jezus zaraz przemówił do nich: «Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się!»  [Mt 14,27] Trwa jeszcze okres wakacji, urlopów. Wiele osób udaje się w tym czasie w góry, nad morze czy nad jeziora. Zazwyczaj góry, jeziora czy morze kojarzą się nam z wypoczynkiem, z czymś miłym. Zupełnie inny obraz gór czy jeziora zwanego czasem Morzem Galilejskim wyłania się z dzisiejszej liturgii słowa. I choć zarówno góra Horeb dla Eliasza, jak i Jezioro Galilejskie dla uczniów stają się miejscem objawienia mocy Bożej, to są też miejscem przeżywania niepokoju, czy pewnego rodzaju wewnętrznych zmagań. Można powiedzieć, że oba obrazy są symbolem wiary, która jest wystawiona na próbę. W przypadku proroka Eliasza to już ostatni etap próby wiary, jaką musiał przejść w walce o zachowanie czystości wiary wśród Narodu Wybranego i w konfrontacji z fałszywymi prorokami i prześladowaniem jakie go spotkało z ręki królowej Jezebel. W przypadku Apostołów a zwłaszcza Piotra to próba wiary, która jest jakby pr...

Boże światło

Są rzeczy, które dzieją się niezależnie od nas. Słońce codziennie wschodzi, choćbyśmy wtedy spali czy jechali do pracy. Jednak, aby zobaczyć wschód słońca, trzeba zazwyczaj pewnego wysiłku. Trzeba pomyśleć, dokąd iść w góry, czy na brzeg morza, trzeba zdecydować się na zerwanie się niemalże w środku nocy. Gdy jednak podejmiemy ten wysiłek i nie spóźnimy się, to oczy raduje wspaniały widok: stajemy się świadkami niezwykłego i powolnego zwycięstwa, jakie odnosi światło nad mrokiem. Nadzieja, że po ciemnościach nocy nastaje dzień, zostaje wynagrodzona. Sceptyk powie: „Po co to wszystko! Wiadomo przecież: słońce wstaje, jak zawsze. Co tu podziwiać?” I ma po części rację. Jeśli jednak ktoś ujrzy piękno i majestat wschodzącego słońca, choć sam tego świtu nie sprawił, to nie sposób się nim nie zachwycić. Podobnie jest w życiu duchowym. Boga spotkać możemy zawsze, bo zgodnie z zapewnieniem biblii, że On jest „Słońcem, które nie zna zachodu” Obecność Boża towarzyszy nam nieustannie, zarówn...

Matka milczenia

Obraz
Każda pierwsza sobota miesiąca, to dzień, w którym w szczególny sposób zatrzymujemy się na osobie Maryi i tajemnicy Jej Niepokalanego Serca. Dla mnie jedną z tajemnic tego serca jest milczenie a zwłaszcza umiejętność milczenia. Kiedy spoglądamy na Maryję z perspektywy Ewangelii jest ona przede wszystkim zaangażowana w życie i działalność swojego Syna przez pełne miłującej obecności milczenie. Jeśli odzywa się, to bardzo rzadko i w sprawach ważnych. Maryja uczy nas, że milczenie jest ogromnie ważnym momentem życia duchowego i to niezależnie od tego czy ktoś jest kapłanem, osobą konsekrowaną czy świecką. Modlitwa może się dokonać tylko tam, gdzie możemy milczeć i słuchać. Do tego musimy się formować wszyscy. Osoby duchowne są w uprzywilejowanej sytuacji, ponieważ w ich życiu codziennym tej ciszy jest dużo więcej (a powinno być). Chwile ciszy powinny pozwolić nam doświadczyć Boga, zrozumieć że w życiu trzeba umieć się zatrzymać, popatrzeć na siebie, na swoje relacje z Bogiem, jak...

Kapłan według serca Jezusowegoy

Obraz
Wspominamy dzisiaj postać niezwykłego świętego: Jana Marii Vianneya, znanego, jako proboszcza z Ars. Sekret jego wielkoduszności kryje się bez wątpienia w miłości do Boga, przeżywanej bez miary, w stałym odpowiadaniu na miłość objawioną w Chrystusie ukrzyżowanym. Stąd bierze początek jego pragnienie uczynienia wszystkiego dla ratowania dusz odkupionych przez Chrystusa za tak wielką cenę i przywrócenia ich do miłości Bożej. Przypomnijmy jedno z jego lapidarnych powiedzeń, odsłaniających jego sekret: "O Boże mój, wolałbym umrzeć miłując Ciebie, niż żyć choć chwilę nie kochając... Kocham Cię, mój Boski Zbawicielu, ponieważ za mnie zostałeś ukrzyżowany... ponieważ pozwalasz mi być ukrzyżowanym dla Ciebie". W tym sensie jego przesłanie nic nie straciło ze swej aktualności dla współczesnego chrześcijanina, o czym przypomniał św. Jan Paweł II w 1986 r, przeciwnie wydaje się być jeszcze bardziej naglące wobec wyzwań i pretensji, jakie pod adresem uczniów Chrystusa kieruje dziś ś...