Posty

Konieczność powrotu do kontemplacji

Apostoł Jan rzekł do Jezusa: "Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w imię Twoje wyrzucał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodził z nami". Lecz Jezus odrzekł: "Nie zabraniajcie mu, bo nikt, kto czyni cuda w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami". (Mk 9,38-40) Bardzo brakuje dzisiaj w świecie postawy wyrażonej przez Pana Jezusa słowami: "Kto nie jest przeciwko nam, ten jest z nami". Ludzie bowiem są i zawsze będą różni, ale odmienność często jest traktowana jak zagrożenie. Rzadko mamy świadomość, że taka postawa świadczy o słabości człowieka. Tylko ludzie słabi nie potrafią poruszać się w zróżnicowanym (pluralistycznym) świecie, dlatego robią wszystko, aby była jednolitość. Tymczasem Jezus przyszedł zjednoczyć świat, a nie ujednolicić. Zjednoczenie zakłada jedność w różnorodności. Jeśli więc zwalczamy odmienność, stajemy się wrogami jedności, do której dążył Jez...

Miłować nieprzyjaciół

Jezus powiedział do swoich uczniów „Powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli bierze ci płaszcz, nie broń mu i szaty. Daj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się od tego, który bierze twoje. Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie i wy im czyńcie. Jeśli bowiem miłujecie tylko tych, którzy was miłują, jakaż za to dla was wdzięczność? Przecież i grzesznicy miłość okazują tym, którzy ich miłują. I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to dla was wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to dla was wdzięczność? I grzesznicy grzesznikom pożyczają, żeby tyleż samo otrzymać. Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to n...

Wspomnienie o ojcu Janie - w ósmą rocznicę śmierci

Obraz
“Dziś wiem, że powinienem być nie lustrem, w którym inny dostrzega swoją ułomność, lecz oknem, przez które może dostrzec światło” ojciec Jan M. Bereza OSB   Dziś także przypada kolejna – ósma rocznica – śmierci ojca Jana Berezy, mnicha benedyktyńskiego, nauczyciela medytacji, twórcy Lubińskiego Ośrodka Medytacji Chrześcijańskiej, bez którego nie byłoby ani takiego ks. Marka, jakim jest dzisiaj, ani takiego ojca Maksymiliana, jakim jest dzisiaj, ani setek innych osób, którym Bóg dal łaskę zetknięcia się z tym benedyktyńskim mnichem. Do dziś mam przed oczami moment, w którym otrzymałem od jednego z benedyktyńskich oblatów sms-a z wiadomością o śmierci ojca Jana. Pomimo iż wiedziałem, że trafił do szpitala pierwszą reakcją był szok, niedowierzanie i wielki smutek. Przeżycie tamtej chwili – 20 lutego 2011 roku – a była to niedziela wciąż jest we mnie żywe, tak jakby to stało się wczoraj. A można powiedzieć, że spotkałem ojca Jana przez „przypadek”. Pod koniec lat osiemdzie...

Pozwolić się poprowadzić Jezusowi w doświadczenie ciszy

Jezus i uczniowie przyszli do Betsaidy. Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął. On ujął niewidomego za rękę i wyprowadził go poza wieś. Zwilżył mu oczy śliną, położył na niego ręce i zapytał: „Czy widzisz co?” A gdy przejrzał, powiedział: „Widzę ludzi, bo gdy chodzą, dostrzegam ich niby drzewa”. Potem znowu położył ręce na jego oczy. I przejrzał on zupełnie, i został uzdrowiony; wszystko widział teraz jasno i wyraźni e. (Mk 8,22-25) Dzisiejsza Ewangelia uświadamia nam, że duchowe uzdrowienie człowieka wymaga niejednokrotnie czasu. Przyczyny są różne. Gdyby wziąć np. jako przykład uzdrowienie z egoizmu czy pychy – bodaj najczęstszych chorób duchowych człowieka, trzeba pamiętać, że są one chorobami naszej woli, a ją Bóg szanuje bezwzględnie. Nie mniej możemy być pewni naszego uzdrowienia duchowego, jeśli tylko pozwolimy Jezusowi, by On działał po swojemu. Bez wątpienia przestrzenią, w której Chrystus nas uzdrawia jest modlitwa. A najbardziej skuteczną mod...

Czym jest szczęście?

Jezus zeszedł z dwunastoma Apostołami na dół i zatrzymał się na równinie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu. A On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił: „Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże. Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni. Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie. Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego podadzą w pogardę wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom. Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą. Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie. Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie. Biada wam...

Wypłynąć na głębię

Zdarzyło się raz, gdy tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret, że zobaczył dwie łodzie, stojące przy brzegu, rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy. Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: „Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów”. A Szymon odpowiedział: „Mistrzu, przez całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci”. Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na wspólników w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały. Widząc to, Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: „Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny”. I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana,...

Medytacja - idąc drogą, którą jest Jezus

Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście». Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy». Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca . [J 14,6 -9] Wszyscy posiadamy doświadczenie drogi. Od wczesnego dzieciństwa korzystamy z różnych dróg. Droga jest łącznikiem pomiędzy polami, lasami, jeziorami, wioskami, miastami, państwami. Każda droga dokądś prowadzi, nie jest drogą donikąd. Człowiek obierający jakąś drogę, obiera zarazem jakiś cel. Chce osiągnąć jakiś cel swej wędrówki czy podróży. Jezus w swojej Ewangelii mówi do nas również o tym, że jest naszą Drogą. W jakim sensie Chrystus jest naszą drogą? Jaka jest to droga i dokąd ta droga nas prowadzi? Chrystus jest najpierw drogą do nas samych, do mnie samego. Nikt...