Droga jedności

 Z Ewangelii według św. Jana

W czasie ostatniej wieczerzy Jezus podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami: Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno. Dopóki z nimi byłem, zachowywałem ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, i ustrzegłem ich, a nikt z nich nie zginął z wyjątkiem syna zatracenia, aby się spełniło Pismo Ale teraz idę do Ciebie i tak mówię, będąc jeszcze na świecie, aby moją radość mieli w sobie w całej pełni. Ja im przekazałem Twoje słowo, a świat ich znienawidził za to, że nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego. Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą. Jak Ty Mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich na świat posłałem. A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie (J 17,11b-19).

 

Jezus modli się o naszą jedność z Bogiem, tak, jak On jest jedno z Ojcem. Podstawą naszej jedności z Bogiem jest wiara i miłość. „Jest wielu, którzy wierzą w Boga, ale nie każda wiara owocuje więzią miłości a tym samym  jednością.” – pisał kiedyś wybitny teolog Hans Urs von Balthasar

Bóg ryzykuje niezwykle wiele przedstawiając się przez swego Syna, jako nasz dobry Ojciec. Przecież w naszym życiu nie brakuje cierpienia: psychicznych traum wynikających z niedobrych doświadczeń z naszymi Ojcami. A te doświadczenia podświadomie przenosimy na Boga, których chce byśmy nazywali Go i traktowali jak Ojca.

Jezus dziś modli się o naszą wiarę w Boga, który jest dobrym Ojcem – ale nie sposób nie zauważyć, że Bóg mówi dziś do nas o swojej wierze w nas. Mówi dziś: wierzę, że mimo wszelkich cierpień spowodowanych przez innych, przez własną słabość czy nieumiejętność lub takich, których przyczyny nie da się jednoznacznie wyjaśnić – wierzę, że wbrew temu wszystkiemu odkryjesz mnie jako Twojego dobrego Ojca.

Nie jesteśmy pierwszymi, którzy zmagają się z tym duchowym problemem.

Do tego zmagania odwołuje się pośrednio św. Paweł, gdy pisze: „Teraz polecam was Bogu i Jego słowu łaski. Ono może was umocnić i udzielić wam dóbr przeznaczonych dla wszystkich świętych”. Te słowa mogą być mottem naszej przemiany.

Słowo Boga jest słowem łaski. Łaska to dar udzielany człowiekowi przez Boga, a który nie jest związany z żadną zasługą – a więc otrzymywany całkowicie darmo, bezinteresownie i w sposób niezasłużony czyli niezależny od naszych wysiłków. W ten sposób św. Paweł tłumaczy, że istnieje dobry Ojciec, który nie liczy, nie sprawdza jak wydałeś, nie rozlicza, ale codziennie na nowo obdarza łaską, wręcz trwoni ją dla nas – Ten, który Ci nam, wierzy w nas i nie tylko nas kocha, ale co więcej bardzo nas lubi. Takiemu Ojcu łatwiej zaufać!

„Zgoda na działanie w nas Słowa Bożego,  to praca w czasie. – pisał kiedyś Merton. Byś był mocny duchowo, nie musisz opierać się na sobie, ale masz pozwolić, by Bóg wykonał w Tobie swoje dzieło. Masz się zgodzić na Jego działanie w Tobie. Twoja najważniejsza decyzja, która pomoże Bogu pracować owocnie w Tobie to ta: „Dobry Ojcze, pozwalam Ci kochać mnie takim/taką jakim/jaką jestem.

Kiedy decydujemy się na taką czystą wiarę niezależną od wewnętrznych odczuć często poczucie bycia kochanym, ważnym dla Boga z czasem przychodzi i dogania naszą wiarę.” [Thomas Merton, Szukanie Boga]

W praktyce medytacji każda i każda z nas jest obdarzony łaską – za darmo. Bóg okazuje swoją moc w Tobie. I zaprasza Cię do wiary i miłości, która jest postawą, a nie odczuciem. Która jest fundamentem relacji z Nim

Podążajmy w ciszy za Słowem. Niech ono prowadzi nas przez moc działania Ducha Świętego w tej modlitwie do jedności z Ojcem.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Boża sprawiedliwość czyli miłosierdzie

Przemiana

Między ciszą a ciszą...