Posty

Biskup z "Marana tha"

Obraz
Od dzisiaj cieszymy się darem nowego biskupa pomocniczego archidiecezji warszawskiej, którym został mianowany przez papieża Franciszka ks. Michał Janocha:-) Biskup nominat sprawował przez kilka lat posługę ojca duchownego w warszawskim Seminarium Duchownym, ponadto jest profesorem historii sztuki i wybitnym znawcą ikonografii. Na swoje biskupie zawołanie wybrał on wezwanie, będące ostatnim akcentem Janowej Apokalipsy i jedna z najstarszych modlitw Kościoła: "Marana tha". Uzasadniając ten wybór mówił:  -  W tym wołaniu, którym się kończy Biblia, jest cała tęsknota Kościoła za pełnią, byciem z Bogiem. Tam jest napisane: „Duch i Oblubienica mówią: Przyjdź”. Oblubienica jako Kościół, Oblubienica jako Maryja. Właściwe całe wołanie świadome i nieświadome wszystkich ludzi to jest to wołanie o miłość. Kiedy pracowałem w Laskach, w ośrodku dla niewidomych, pewna dziewczynka zapytana o to, co to jest niebo, odpowiedziała że to tam, gdzie „kocham” i „będę wołać” nigdy się nie...

Nasłuchiwanie Boga w ciszy

Takie będzie przymierze, które zawrę z domem Izraela po tych dniach (...) Złożę moje prawo w ich wnętrzu i wypiszę je na ich sercu... I już będą siebie nawzajem pouczać mówiąc: Poznajcie Pana! Gdyż wszyscy oni znać mnie będą od najmłodszego do najstarszego z nich .  (por. Jr 31,33n). Mistrz Eckhart mawiał, że: „Ważnym sprawdzianem i potwierdzeniem więzi z Bogiem jest osobista modlitwa”. Jest ona naturalną konsekwencją życia w Bożej obecności. Jest wyrazem siły naszych więzi z Bogiem. „A istotą modlitwy jest – mówił dalej nadreński mistyk – wsłuchiwanie się w głos Boży, w wolę Bożą”. A zatem zgodnie z tym sposobem myślenia: Modlący się to ten, który najpierw słucha. A warunkiem słuchania jest wewnętrzna cisza. Bardzo pouczające w tym względzie jest odkrycie, jakiego dokonał przywoływany tutaj już wielokrotnie włoski zakonnik Carlo Carretto w czasie swego pobytu na pustyni. Pisał on w swoich  Listach z pustyni , że: „Na początku swojego pobytu na pustyni był przekonany, że ...

Jaką jestem latoroślą?

Pomyślałem sobie jadąc wczoraj rowerem wzdłuż niedaleko położonych ogródków działkowych, jakich wiele w Warszawie, że ich obraz tak bardzo współgra z dzisiejszą Ewangelią. Zwłaszcza wiosna to taki czas, w którym sadzimy, potem przycinamy, aby móc cieszyć się owocami naszej pracy. Nawet, jeśli ktoś nigdy nie uprawiał roślin, to i tak kwitnące kwiaty, drzewa w kolorze świeżej zieleni a potem rodzące się owoce niosą nam radość. Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam Boga jako gospodarza, który zasadził w swojej winnicy szczep winny. Ten zaczął rosnąć, wypuszczać pędy i listki… Jego korzenie z Palestyny przedostały się najpierw do Grecji i Rzymu a następnie dalej i dalej na Wschód i Zachód… Dzisiaj cały świat zna owoce tego winnego krzewu, którym jest Jezus Chrystus. A my – jak mówi Chrystus – jesteśmy Jego latoroślami. Jesteśmy nimi od chwili naszego chrztu. O tym wiemy już ze szkolnego katechizmu. Jak często jednak stawiamy sobie pytanie: „jaką jestem latoroślą?” Z owocem, czy bez n...

Maryja Królowa

Obraz
Uroczystość Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski, która przypada 3 maja, w tym roku ze względu na to, że jest to niedziela. Dlatego w liturgii świętujemy tę uroczystość w dniu dzisiejszym. Jest to zawsze zaproszenie, aby spojrzeć na swoje życie w perspektywie obecności Maryi i Jej wiary. Po ślubach Jana Kazimierza,  z czasem dzień 3 maja został ustanowiony w Polsce jako Uroczystość Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski, zyskując charakter święta ogólnonarodowego. Wybór tego dnia był ściśle związany z rocznicą uchwalenia pierwszej polskiej konstytucji (Konstytucja 3 maja 1791 roku). Dzieło to było pięknym owocem służebnej pracy, na wzór Maryi. Maryja, niejako kontynuując swe słowa ze sceny Zwiastowania, w zwyczajnej codzienności starała się być pokorną „niewolnicą Pana”. Służba, inspirowana miłością w sercu, to Maryjny sposób na przeżywanie zwyczajnych obowiązków. Nawet najprostsze rzeczy, gdy przeniknięte są promieniami woli Bożej, wydatnie służą dobru doczesnemu ...

Święty Józef

Obraz
Józef z Nazaretu jak podają Ewangelie pochodził z rodu Dawida z pokolenia Judy. Wiemy, że Józef gdy dowiedział się, że Maryja jest brzemienna chciał ją oddalić, jednak we śnie został wezwany do przyjęcia Maryi do siebie. Mimo, że nie on był ojcem dziecka z pokorą przyjął wolę Boga. Równie sumiennie wykonał otrzymane polecenie udania się do Egiptu, aby uchronić Jezusa przed Herodem. Ostatni raz św. Józef wspominany jest w Biblii, gdy Jezus w wieku 12 lat zgubił się w Jerozolimie. To niewielka ilość informacji w Piśmie Świętym jak na ziemskiego opiekuna Jezusa nie przeszkodziła, aby tej niezwykłej postaci poświęcono cały rozdział nauki zwany "józefologią" na podobieństwo mariologii, czyli dziedziny teologii, która zajmuje się postacią Matki Bożej. Polskie studium tej postaci doczekało się nawet swojej strony:  www.jozefologia.pl . Już na podstawie tych krótkich biblijnych fragmentów o św. Józefie, jakie są dostępne możemy wyobrazić sobie Józefa jako człowieka, którego ...

Niebezpieczne podróbki wiary

Święta Katarzyna ze Sieny, którą dzisiaj wspominamy pisała, że „w doświadczeniu wiary i modlitwy dobre chęci, to bardzo dużo, a zarazem zdecydowanie za mało, aby dotrzeć do celu, jaki wyznacza nam Chrystus”. Do osiągnięcia celu niezbędna jest właściwa metoda, którą święta mistyczka nazywała „drogą”. Jest to szczególnie ważne, gdy chodzi o autentyczną wiarę, która stać się ma oparciem w naszych realiach życiowych. Wszelkie atrapy wiary na niewiele się zdadzą, co najwyżej dodatkowo udręczą ludzka duszę, wprowadzając w nią dodatkowy chaos, niepokój, wątpliwości a w konsekwencji spowodują oddalenie od Boga, własne a bywa, że i innych. Św. Katarzyna pisze, że „Istnieją trzy niebezpieczne podróbki wiary. Otóż wiara może być sprowadzona jedynie do znajomości teoretycznych prawd religijnych. Wtedy umysł jest „meblowany” pewnymi prawdami, a serce sukcesywnie pustoszeje. Podobnie sprawy wyglądają, gdy wiara jest zredukowana do moralności. Wówczas codzienność staje się nerwowym czuwaniem nad...

Pasterz i Jego terapia

Poczucie zagubienia. Wrażenie stania w martwym punkcie. Swoiste zakleszczenie pomiędzy przeszłością i przyszłością. Zamiast radości, przygnębienie. Oto świat wewnętrznych zmagań wielu współczesnych ludzi… Dobrze, jeśli człowiek ma odwagę uznać istniejący stan rzeczy. Źle, gdy ma miejsce ucieczka od dręczących dylematów. To powoduje zsuwanie się po równi pochyłej: coraz niżej i coraz bliżej pustki. Tak rozpoczyna się dramat zniewalających nałogów, emocjonalnych uwikłań i wyborów moralnych, sprzecznych z Dekalogiem.   Najlepsza metoda odnajdywania odpowiedzi na egzystencjalne pytania, to modlitewne wsłuchiwanie się w głos serca, w klimacie ciszy i skupienia. Na każdej drodze życia można znaleźć potrzebne miejsce i niezbędny czas. Poprzez to, co odkrywamy w naszym sercu przemawia sam Jezus Chrystus, który mówi o sobie: „Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje...” (J 10, 11-18). Tylko czy my znamy samych siebie? Tymczasem to poznanie jest konieczne na drodze doświadczenia Boga...