Milcząca obecność

Z Ewangelii według Świętego Łukasza

Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jeruzalem na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został młody Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest wśród pątników, uszli dzień drogi i szukali Go między krewnymi i znajomymi. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jeruzalem, szukając Go.

Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami.

Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemu nam to uczyniłeś? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie».

Lecz On im odpowiedział: «Czemu Mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział.

Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. (Łk 2, 41-51a)



Spotykamy się dziś w Ewangelii z Maryją i Józefem w drodze. Szukają Jezusa z bólem serca.

Szukali swojego Syna z bólem serca, bo wiedzieli doskonale, że utracili najcenniejszy skarb, jaki posiadali.

To wydarzenie opisane w dzisiejszej Ewangelii bywa interpretowane przez mądrość Ojców Pustyni, jako swoiste „ukrycie się” Boga przed człowiekiem, by następnie dać się Mu odnaleźć na nowo. Doświadczenie pozornego „braku” Boga w moim życiu – powinno zrodzić w nas zdrowy smutek i ból. Nie chodzi jednak o to, aby skupić się na samym doświadczeniu bólu czy smutku. One powinny pozwolić nam dostrzec, jak Bóg jest dla nas cenny i jak może wyglądać życie bez Niego.

Matka Teresa z Kalkuty, która – jak wiemy ze świadectw postulatora jej procesu beatyfikacyjnego ojca Briana Kołodziejczuka – miała za sobą doświadczenie bardzo długiej „duchowej nocy”;  przez długie lata miała wrażenie, że Bóg ją opuścił! Jej listy do kierowników duchowych przez wiele lat pełne są odniesień do „duchowej nocy”, która dochodziła aż do poczucia, że Bóg jej nie kocha. Odczuwała nawet pokusę zwątpienia w istnienie Boga.

W swym dzienniku duchowym, w latach 1959-1960 napisała do swego kierownika duchowego: „Odczuwam w mojej duszy straszliwy ból utraty, mam odczucie, że Bóg mnie nie chce, że Bóg nie jest Bogiem, że Bóg w rzeczywistości nie istnieje.” A jednak ta święta zakonnica była zawsze przekonana, że Bóg istnieje i że ma plan w odniesieniu do jej życia, nawet gdy nie odczuwała Jego obecności.

W Nie bójmy się zatem tego niepokoju a nawet bólu, który towarzyszy nam w prawdziwym poszukiwaniu Boga w życiu, w nowych sytuacjach, w nieoczekiwanych wydarzeniach.

Maryja, która doświadczyła bólu utraty Jezusa, uczy nas dzisiaj tego poszukiwania.

Uczmy się od Maryi i Józefa, jak szukać Jezusa w drodze – w naszej codzienności.

On daje się znaleźć!

Medytacja jest tego najlepszym doświadczeniem!


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prawdziwe "ja" - dar od Boga

Droga serca...

Między "Hosanna!" a "Ukrzyżuj Go!"