Wytrwać w miłości

 Z Ewangelii według św. Jana:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wy Mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby Ojciec dał wam wszystko, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali” (J 15, 9-17).

Trwajcie w miłości mojej! – mówi dziś do nas Jezus.

I tak samo mówi do nas dzisiejszy świat: „Trwajcie w miłości mojej!”. Ale rozumie ją zupełnie inaczej – jako trwanie w przyjemnościach, pobłażaniu sobie, wybieraniu „rozwiązań”, które idą po linii najmniejszego oporu.

W tym względzie inspiracją mogą być słowa kolekty z dzisiejszego święta św. Kazimierza: „Boże, Ty dałeś wytrwanie w dobrem świętemu Kazimierzowi, żyjącemu na dworze królewskim i narażonemu na pokusy świata…”

„Trwajcie w miłości mojej!” chrześcijanie rozumieją jako wierność Przykazaniu Miłości, jako postawę służby wobec Boga i drugiego człowieka, jako szacunek do drugiego człowieka i do siebie samego.

„Miłość – jak pisał Merton daje nam zdolność rozeznania między samowolą a wolnością daną nam właśnie po to, abyśmy mogli służyć sobie nawzajem. Jeśli chcesz dowiedzieć się czy jesteś człowiekiem wolnym, to zapytaj się ile dziś zapłaciłeś za wolność?” [Zapiski współwinnego widza]

W podobnym tonie pisał Stephen Covey: „Tylko ludzie zdyscyplinowani są naprawdę wolni. Ci, którym brakuje samodyscypliny są niewolnikami nastrojów, żądz i pragnień”. Szkołą tej dyscypliny jest mi. in. codzienne, wierne siadanie do medytacji.

Sama wolność czy samo pragnienie miłości nie wystarcza. Myślimy często, że skoro jesteśmy wolni, to umiemy kochać. Tymczasem sprawdzianem tego, czy tak jest staje się dopiero codzienne życie i to, czy i ile jestem gotów zapłacić za miłość. Nic nie ma za darmo!

Podobnie jest w ekonomii zbawienia. Jezus zapłacił ogromną cenę za nasze zbawienie: cenę cierpienia, odrzucenia i śmierci. Prawdę tę kontemplujemy w czasie przeżywanego Wielkiego Postu. Jeśli chcemy być Jego uczniami nie ominie nas płacenie za wierność miłości. Na szczęście Jezus daje nam łaskę płynąca z Krzyża i Jego otwartego serca, które jest źródłem miłości, która dla nas jest duchowym wsparciem w walce o wolność, miłość i służbę w naszej codzienności. Bez tej łaski dużo trudniej byłoby nam być prawdziwie wolnymi, kochać i służyć. A to one są łaską wierności. Znakiem naszej przyjaźni z Jezusem, których owocem jest wewnętrzna radość i pokój serca. One, poza łaską są najlepszą inspiracją do walki z pokusami, do walki z chęcią odpuszczenia sobie. Takiej radości nie może nam dać świat.

To jest nasza droga do Boga. Wykuwamy ją przez wierność praktyce medytacji, która pozwala nam zanurzyć się realnie w łasce i w miłującej obecności Boga, aby z nich czerpać siłę do wytrwania na tej drodze.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Boża sprawiedliwość czyli miłosierdzie

Przemiana

Między ciszą a ciszą...