Jak chcemy żyć?
Z Ewangelii według św. Mateusza
Jezu powiedział do swoich uczniów: Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie (Mt 6,1-6.16-18).
Na mocy chrztu świętego każda i każdy z nas stał się członkiem wspólnoty Kościoła. Wspólnoty, która od początku swojego istnienia podejmuje zewnętrzne i wewnętrzne środki prowadzące do przemiany serca, myślenia, życia – słowem do radykalnej odnowy zwanej nawróceniem.
Oczywiście dla jednych ta radykalna przemiana będzie rzeczywiście radykalna, bo będzie wymagała przemiany całego sposobu myślenia i życia (podobnie jak w przypadku Szawła, na którego radykalną przemianę wskazuje nawet zmiana imienia na Paweł). Dla innych będzie mniej radykalna, ale zawsze miarą tej zmiany jest to na ile w naszym sposobie myślenia i życia jesteśmy podobni do wzoru, jaki mamy w Jezusie.
Oczywiście chodzi o właściwe interpretowanie tego wzoru. Pięknie pisze o tym patron dnia dzisiejszego św. Brat Albert Chmielowski:
„Inaczej będzie naśladował Jezusa człowiek wykształcony, inaczej robotnik w fabryce, inaczej wdowa, inaczej małżonka a jeszcze inaczej osoba konsekrowana.
Nie byłoby rzeczą właściwą, gdyby biskupi zapragnęli żyć jak pustelnicy, czy jak ludzie żonaci; albo gdyby mąż i ojciec, który ma na utrzymaniu rodzinę spędzał w kościele cały dzień jak mniszka klauzurowa a z kolei mnich, aby wystawiał się na wszelkie pokusy świata nie unikając rozrywek i niepotrzebnych spotkań. Prawdziwe naśladowanie Jezusa musi być dostosowane do naszych sił, charyzmatów i powołań.
Jak uczą tego Ojcowie Kościoła naśladowanie Chrystus, gdy jest prawdziwe i szczere, niczego nie niszczy w życiu (jak Jezus, który nie łamie nadłamanej trzciny i nie gasi ledwie palącego się knota), ale wszystko udoskonala i dopełnia. Kiedy zaś próba naśladowania Jezusa przeszkadza i sprzeciwia się właściwemu powołaniu z pewnością jest ono fałszywe.
Kluczem do naśladowania Jezusa jest pokora serca. Większość problemów człowieka związana jest z brakiem pokory lub złym jej rozumieniem. Okazuje się bowiem, że wielu z nas nie zdaje sobie sprawy z tego, że to, co uważa za pokorę, wcale nią nie jest.”
Ewangelia dzisiejsza zaprasza nas do trzech ćwiczeń, które mają w nas tę pokorę wykształcić:
Jesteśmy zaproszeni do tego, aby podjąć wyrzeczenia – które mają postawić granice naszym nieuporządkowanym pragnieniom (Brat Albert: „Nie chciejmy się niepokoić, bo dobrego Ojca mamy, który ma w ręku wszystko, aż do najdrobniejszych szczegółów. Po co więc się niepokoić, wszak Bóg w nas, a my w Nim, a poza tym wszystko takie mało znaczące).
.
By podjąć modlitwę – która ma podtrzymywać naszą intymną więź z Bogiem (Brat Albert: „Zjednoczenie z Bogiem jest ważniejsze od wszelkich innych obowiązków”).
Wreszcie do jałmużny – czyli wyzwalania się z okowów naszego ego, wychodzenia poza skupienie na sobie i dostrzeganie potrzeb innych (zarówno tych duchowych jak i materialnych), a Brat Albert doda: „Powinno się być dobrym jak chleb, powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole, z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się, jeśli jest głodny.”
Nie można iść za Jezusem nie chcąc zgodzić się, aby On przemieniał nasze serca na podobieństwo do swojego Serca.
„Bóg chce być Bogiem ludzkiego serca. Bóg chce przed nami otworzyć swój skarbiec – swe Serce – i chce abyśmy i my nasze serca przed Nim otworzyli.” -pisze Brat Albert do swoich duchowych dzieci.
Czy nie jest to piękna metafora medytacji monologicznej?
Oby ta praktyka modlitwy upodabniała nas do tego, w którego w tej praktyce się wsłuchujemy i którego przyzywamy.
Na koniec wisienka na torcie z nauczania Brata Alberta: Nie szukajmy idealnych komentarzy do Ewangelii. Pytajmy raczej siebie: Jakim komentarzem do Ewangelii jest moje życie?

Komentarze
Prześlij komentarz